Wybuch reaktora.

Wybuch reaktora. Pracownicy sterowni doskonale zdawali sobie sprawę z wagi problemu. Robią, więc wszystko, by zapobiec nuklearnej katastrofie. Po otrzymaniu drastycznych odczytów, zadecydowano o wyłączeniu reaktorów, jednak one się nie wyłączają, a ich temperatura stukrotnie przekroczyła normę. Wydawało się to niemożliwe, ale trzon reaktora zaczął się palić. Sytuacja wymknęła się spod kontroli. Niespełna minutę potem, reaktor numer 4 eksplodował. Siła wybuchu rozerwała stalową pokrywę o ciężarze 2 tyś. Ton. W powietrze uleciało osiem ton radioaktywnego paliwa. Pracownik hali turbin nie wierzy własnym oczom: sufit zaczął się walić, a gruz spadł obok niego. Pracownik sterowni, tak samo nie wierzy w to, co się dzieje. Cztery minuty po wybuchu, na miejsce tragedii wyruszała pierwsza ekipa, złożona z 14 strażaków. Na ratunek przybyło po chwili ponad 100 strażaków. Nie byli oni świadomi, że znajdują się w samym centrum katastrofy nuklearnej. Przez półtorej godziny walczyli z ogniem. Zaczęli w końcu padać na ziemię, wymiotować i tracić przytomność. Walka z ogniem trwała do godziny piątej rano. Spośród 69 strażaków, aż 31 zmarło na skutek bezpośredniego wystawienia na promieniowanie, a wielu innych cierpi na syndrom ostrego napromieniowania. Objawami są Popienia, poparzenia chemiczne, wady serca, uszkodzenie płuc i układu odpornościowego. Jednak to nie wszystko. Roztrzaskany reaktor nadal emitował w atmosferę zabójczą substancję. Gorbaczow, prowadzący zimną wojnę ze Stanami Zjednoczonymi, usiłował zataić katastrofę.